Witaj na blogu Ewy Foley. Zapraszam!

Archiwum z miesiąca Marzec, 2007

Refleksja o cieniu

Data publikacji: Sobota, Marzec 31, 2007

Wierzę, że każda osoba pojawiająca się w moim życiu jest odbiciem pewnej części mnie samej. Wierzę, że relacje jakie mamy z innymi są odzwierciedleniem relacji w jakiej jesteśmy ze sobą samymi. Myślę nawet że nie ma żadnych “innych”… jestem ja i ja. Jeżeli czuję do kogoś antypatię to znaczy, że osoba ta odzwierciedla taki mój aspekt, którego nie lubię w sobie. Jeżeli jej obecność mnie niepokoi, to wiem, że ma mi do zaofiarowania prawdziwy dar: ukazuje mi mój cień. Ten mechanizm psychologia nazywa projekcją. Projekcja ma miejsce, kiedy zaprzeczamy swojemu własnemu uczuciu, projektując je na zewnątrz poprzez dostrzeganie go w innych. Projekcja to dostrzeganie ukrytych części nas samych w innych.
            Cień to ta strona naszej osobowości, z którą nie możemy się pogodzić i której istnienie negujemy. Większość z nas traci mnóstwo energii, by utrzymać swój ciemny cień poza świadomością, łatwo się jednak dowiedzieć, jaki aspekt wypieramy, gdyż są nim zazwyczaj cechy, których nie znosimy u innych.
Cień to ukryte, czyli nieświadome, aspekty człowieka, zarówno dobre jak i złe, które ego albo stłumiło, albo nigdy ich nie uznało (…)
                                               Daryl Sharp, Leksykon pojęć i idei C.G. Junga
 

Każdy człowiek już jako struktura cielesna rzuca swą „smugę cienia”. Ten cień ma charakter przestrzenny i fizyczny. Ale każdy z nas ma także swój cień – a ściślej biorąc, dwa cienie – w aspekcie czasowym (eterycznym). (…) Mamy dwa cienie: cień naszej przeszłości i cień naszej przyszłości. Oba leżą w mniejszym lub większym stopniu poza naszą aktualną świadomością: jeden już poza nią, drugi jeszcze przed nią. Oba cienie zachowują pewien związek z naszą świadomością (stąd ich tylko szara barwa): cień przeszłości żyje jeszcze w naszych wspomnieniach, cień przyszłości zarysowuje się w naszych fantazjach, marzeniach czy wreszcie planach i zamierzeniach.
Jerzy Prokopiuk, Wtajemniczenie spontaniczne: CIEŃ, miesięcznik Czwarty Wymiar Nr 3-7, 2000
 

Jednak cień to nie tylko ciemna strona osobowości. To także nasze talenty, umiejętności, instynkty, pozytywne cechy, które dawno zostały pogrzebane lub nigdy nie były świadome. Nazywam to jasnym cieniem. Dlatego też cechy, które podziwiamy i kochamy u innych też są odzwierciedleniem cienia, tylko że tego „pozytywnego”. Mój nauczyciel i przyjaciel, Marshall Thurber, którego nazwisko od kilkunastu lat niezmiennie ukazuje się na liście „top educators” w USA, w odpowiedzi na mój podziw skierowany pod jego adresem powiedział;
 

IF YOU SPOT IT – YOU’VE GOT IT!!
JEŻELI TO ZAUWAŻASZ – TO TO MASZ!!
 

* * *
            Robert Bly, poeta amerykański, porównuje cień do długiej torby, którą ciągniemy za sobą. Przez dzieciństwo i wczesne lata młodzieńcze bez przerwy napełniamy naszą torbę. Są w niej te wszystkie części nas, których nie akceptowali nasi rodzice, o których nauczyciele mówili „okropne”, które księża nazywali „grzesznymi”… i tak dalej. Kiedy jest pełna i zaczyna nam ciążyć – w końcu ją zauważamy. Wtedy przystępujemy do jej opróżniania, a przez to odzyskujemy swoją utraconą moc.
W naszym cieniu przechowywany jest każdy naturalny impuls i uczucie, których kiedykolwiek się wstydziliśmy. Wstyd jest uczuciem, którego się uczymy, które podporządkowuje nas innym, abyśmy mogli przetrwać, lecz jednocześnie wytwarza strach i poczucie bezsilności. Wstyd jest uczuciem władającym nami i wpływającym na wszystkie nasze uczucia. Im bardziej wstydzimy się, tym dłuższy jest nasz cień i sztywniejsze maski, które zakładamy żeby go ukryć. Najpowszechniejsze maski jakie zakładamy to: zadowalacz, ofiara, uwodziciel, perfekcjonista, grzeczna dziewczynka/chłopczyk, kontroler, fanatyk, pracoholik, wściekły, buntownik, manipulator, szantażysta emocjonalny oraz wszystkie nałogi.  Maski te zakrywają nasze Ja i rzucają cień na naszą duszę. Ceną za noszenie tych masek jest utrata naszych naturalnych zdolności, obniżona umiejętność odczuwania radości, spokoju, mądrości, twórczości i szczęścia. Tracimy kontakt ze swoją prawdziwą naturą, chorujemy i tracimy głębię swojego odczuwania. Rzadko odczuwamy pozytywne emocje, nie żyjemy pełnią życia i cierpimy z powodu niskiego poziomu samouznania. Na tym właśnie polega niebezpieczeństwo niezbadanego cienia.
* * *
            Wygląda na to, że im bardziej jesteśmy niezrównoważeni tym głębszy nasz cień. Tak więc człowiek do przesady starający się zadowolić innych będzie ciągnął za sobą głęboko wyparty cień gniewu. Inny przykład to ludzie prześladujący homoseksualistów – często sami nie mogą dojść do ładu z własną seksualnością, próbują więc tłumić swój cień, dostrzeżony u innych. Przychodzi na myśl słynna, genialnie zagrana i sfotografowana scena z filmu American Beauty, w której ojciec-utajony homoseksualista „widzi” swojego syna w relacji homoseksualnej z sąsiadem.
            Diana Cooper tak mówi o cieniu:
“Nasz cień może przybierać odcienie od głębokiej czerni do szarości. Im bardziej nam zależy, by zasługiwać na sympatię, tym głębiej zagrzebujemy, ukrywamy i negujemy przeciwną, niemiłą stronę naszego Ja. I tym czarniejsza się ona staje. Uczucia gniewu i niechęci są wewnątrz nas niczym wulkan. Długo wstrzymywane, mogą nagle wybuchnąć, gdyż ich tłumienie pochłania mnóstwo energii psychicznej. (…) Kiedy w jakiejś części jesteśmy niezrównoważeni, pojawia się cień. Występuje  jako postać w snach. Na przyczajony cień wskazują nasze przesadne reakcje, a także ludzie i sprawy, których nienawidzimy. Kiedykolwiek czujemy się w prawie kogoś osądzać, przyczyna zawsze leży w czymś, co tłumimy w sobie. Jeśli przyjmiemy do wiadomości, że nie jesteśmy bez wad i zaakceptujemy własną niedoskonałość, przestaną być dla nas problemami wady innych osób.”
             
Jak rozpoznać swój cień?
Uczciwie odpowiedz sobie na kilka pytań:
 

Kogo nienawidzisz lub bardzo nie lubisz?
Jakie jego cechy są najbardziej nieznośne?
Co takiego niepokoi cię najbardziej w innych ludziach?
Kogo podziwiasz lub bardzo szanujesz?
Co w tej osobie podoba ci się najbardziej?
 

To właśnie są różne aspekty twojego cienia.
* * *
Powszechnie uważa się, że nie ma skutecznej metody asymilowania cienia. Mówi się, że najpierw trzeba cień zaakceptować i poważnie potraktować jego istnienie. Dokonuje się tego przez sumienną obserwację naszych nastrojów, sympatii i antypatii, fantazji i impulsów. Można też odbyć podróż wewnętrzną i spotkać się z naszym cieniem w medytacji.
Jest terapeutyczną koniecznością, ba, pierwszym wymogiem wszelkiej metody psychologicznej, żeby świadomość stanęła twarzą twarz z cieniem.
                                                           C. G. Jung
 

Przykładowa wizualizacja oświetlania cienia światłem świadomości:
Poproś bliską ci osobę, by ten tekst ci przeczytała albo nagraj go na kasetę swoim głosem i posłuchaj. Stwórz spokojny czas i przestrzeń, by nikt nie przeszkadzał ci w czasie wykonywania tego ćwiczenia.
Zaczynamy: Zamknij oczy. Przez chwilę skup uwagę na oddechu. Oddychaj naturalnie i łagodnie. Teraz przenieś uwagę na serce – oddychaj przez serce. Obserwuj jak twoja pierś unosi się i opada. Kiedy poczujesz przyjemne ciepło i rozluźnienie wyobraź sobie pomarańczowe promienne słońce rosnące w twej piersi. Pozwól mu promieniować na wszystkie strony.
Skup się teraz na jednej z cech, których u kogoś nie cierpisz. Zwróć uwagę, w jakiej części ciała poczułeś największy dyskomfort. Skoncentruj się na tej części ciała, delikatnie i spokojnie skieruj do niej oddech, pozwól by wyłoniło się z niej jakieś zwierzę… Bądź rozluźniony i opanowany… W swoim wewnętrznym świecie jesteś bezpieczny, nic nie może cię zranić. Zwierzę jest lękliwe i może wpaść we wściekłość, bo przecież tak długo zaprzeczałeś jego istnieniu. Powiedz mu spokojnie, że teraz chciałbyś je poznać i zrozumieć. Zapewnij, że nie zamierzasz już więcej się go wypierać ani go odrzucać, cokolwiek by uczyniło.
Twoje zwierzę ma w sobie mnóstwo spętanych emocji, więc pozwól mu ryczeć, piszczeć, hałasować w jakikolwiek sposób lub też trząść się ze strachu. Długo ukrywało swe uczucia, gdyż sądziło, że nienawidzisz go i porzucisz przy pierwszej okazji. Słuchaj uważnie wszystkiego, co ci powie, nie przerywając i w żaden sposób nie oceniając… Jeśli wysłuchałeś go do końca i czujesz, że zrozumiałeś, zapytaj czego od ciebie oczekuje.
Zrób to. Nie żałuj czasu i wysiłku na spełnienie tych oczekiwań. Zostańcie przyjaciółmi. Poklep je lub pogłaszcz czule. Pozwól, by zwierzę wróciło do twojego ciała i odnotuj, jak zmieniły się twoje fizyczne doznania.
Powtórz to ćwiczenie z kilkoma wymagającymi uwagi cechami swojego cienia – ciemnego i jasnego. Potem otwórz oczy. Jak się czujesz? Czy masz więcej energii? Czy odblokował się przepływ w twoim ciele? Zapisz czego doświadczyłeś podczas tej wizualizacji.
* * *
Pod koniec 1995 roku rozpoczęłam pracę z moim cieniem pod przewodnictwem anioła w ludzkim ciele Christiny Thomas (Tajemnice, W poszukiwaniu duszy) w czasie pobytu w USA w założonym przez nią Instytucie Światła Wewnętrznego (Inner Light Institute). Potem przez wiele lat przewodnikiem w tej pracy był i do dzisiaj jest mój bardzo specjalny nauczyciel Lazaris www.lazaris.com . Nie posiada on ciała i od kilkudziesięciu lat jest przewodnikiem dla milionów ludzi na świecie. Napisał książkę Working with your shadow (Pracując ze swoim cieniem) oraz nagrał serię kaset audio na ten temat. Podjęcie pracy z cieniem było dla mnie wyzwaniem. Długo z tym zwlekałam. Dzisiaj, kiedy czuję się coraz to lepiej i lepiej i jestem bardziej świadoma i silniejsza zastanawiam się, dlaczego tak długo czekałam. Widocznie byłam nie gotowa. Zadaj sobie pytanie: Czy jestem gotów? Czy jestem gotowa?
 

Jeżeli tak to dzisiaj załóż swój zeszyt pracy z cieniem. Zapisuj swoje spostrzeżenia, wglądy, odkrycia, doświadczenia w czasie powyższej wizualizacji. Podziel się tym, co odkrywasz….

 

Bajka o pewnym chlopcu

Data publikacji: Sobota, Marzec 31, 2007

Byl sobie pewnego razu chlopiec o zlym charakterze. Jego ojciec dal mu woreczek gwozdzi i kazal wbijac po jednym w plot okalajacy ogrod za każdym razem, kiedy straci cierpliwosc i pokloci sie z kims. Pierwszego dnia chlopiec wbil w plot 37 gwozdzi. W nastepnych tygodniach nauczyl się panowac nad soba i liczba wbijanych gwozdzi malala z dnia na dzien: odkryl, ze latwiej jest panowac nad soba niz wbijac gwozdzie. Wreszcie nadszedł dzien, w ktorym chlopiec nie wbil w plot zadnego gwozdzia. Poszedl wiec do ojca i powiedzial mu, ze tego dnia nie wbil zadnego gwozdzia. Wtedy ojciec kazal mu wyciagac z plotu jeden gwozdz kazdego dnia, kiedy nie straci cierpliwości i nie pokloci sie z nikim. Mijaly dni i w koncu chlopiec mogl powiedziec ojcu, ze wyciagnal z plotu wszystkie gwozdzie. Ojciec zaprowadzil chlopca do plotu i powiedzial:

“Synu, zachowales sie dobrze, ale spojrz, ile w plocie jest dziur. Plot nigdy juz nie bedzie taki, jak dawniej. Kiedy sie z kims klocisz i mowisz mu cos brzydkiego zostawiasz w nim rane taka, jak te. Mozesz wbic czlowiekowi noz, a potem go wyciagnac, ale rana pozostanie. Niewazne, ile razy bedziesz przepraszal, rana pozostanie.”

Rana slowna boli tak samo, jak fizyczna. Przyjaciele sa rzadkimi klejnotami, sprawiaja, ze sie uśmiechasz i dodaja ci otuchy. Sa gotowi cie wysluchac, kiedy tego potrzebujesz, wspieraja cie i otwieraja przed toba swoje serca. Niech ten tydzien i każdy kolejny tydzien Twojego życia będzie tygodniem przyjazni. Pokaż swoim przyjaciolom, jak bardzo ci na nich zalezy. Wyslij ten tekst do wszystkich tych, których  uważasz za PRZYJACIOL…  I proszę - jeśli mozesz - wybacz mi dziury, ktore ja zostawilam w Twoim plocie.

Ja zostawiam moich oddanych australijskich przyjaciol - już się ze wszystkimi pożegnałam - i lece w strone moich przyjacioł w Polsce. Właściwie to w każdym pożegnaniu już jest ziarenko powitania, a w każdym powitaniu ziarenko pożegnania. W każdym poczatku jest zawarty koniec, w każdym końcu zawiera się nowy początek. Taka już jest natura koła życia. Francuzi to wiedzą zapewne jak mawiają “C’est la vie”!!!! Zatem hasta la vista moi kochani, gdziekolwiek jesteście.

Praca nad sobą

Data publikacji: Piątek, Marzec 30, 2007

Praca nad sobą jest czymś na co warto się zdecydować. Myślę, że im bardziej pracujesz nad sobą i nad swoim życiem, im pełniejszą odpowiedzialność przyjmujesz za tworzenie siebie, tym więcej masz energii witalnej oraz tym większe stają się Twoje oczekiwania.

Chciej więcej! Oddychaj głębiej! Śmiej się głośniej! Kochaj mocniej! Ufaj bardziej! Żyj odważniej!


 

Ciekawi mnie, jakie jest Twoje podstawowe przekonanie (metafora) na życie? Jak myślisz o swoim życiu to jak o nim myślisz? Że jest walką czy że jest bajką…??

Życie jest jak ……………………………………………………………………. (dokończ to zdanie teraz)
A gdybyś myślał/a, że życie jest tańcem? Zabawą? Wyborem? Cudowną niespodzianką? Oceanem obfitości, do którego możesz przyjść z łyżeczką, szklanką, kubłem, wanną lub… podjechać cysterną?
 

Życie jest…
Życie jest darem… przyjmij go.
Życie jest przygodą… wyjdź jej naprzeciw.
Życie jest zagadką… rozwiąż ją.
Życie jest grą… podejmij ją.
Życie jest walką… staw jej czoło.
Życie jest pięknem… chwal je.
Życie jest rebusem… znajdź rozwiązanie.
Życie jest okazją… skorzystaj z niej.
Życie jest przykrością… zaznaj jej.
Życie jest pieśnią… zaśpiewaj ją.
Życie jest celem… osiągnij go.
Życie jest misją… wypełnij ją.
                                                           (Autor anonimowy)
Przeczytaj powoli te spostrzeżenia – to prawdziwa filozofia, którą można zastosować w życiu. To mądrość, która zapewni Ci zdrowie i bogactwo. To fundament, na którym możesz zbudować spokój Twojej duszy. Dzisiaj moja dusza jest spokojna. Dzisiaj pakuję się do podróży powrotnej do Polski.

Moje życie jest cudem.

 

Pożegnanie z Australia…

Data publikacji: Piątek, Marzec 30, 2007

Za kilka dni wyjeżdżam… Te trzy miesiące minęly tak szybko, a jednocześnie tak dużo się wydarzyło… Wyjadę stąd odnowiona, wypoczęta, uśmiechnięta, pełna dobrej energii i słońca (opalona), zregenerowana, odświeżona. Już cieszę się na spotkanie z mamą, siostrą, siostrzeniczkami. Dzięki Bogu za rodzinę. Rodzina to naprawdę - jak mawia Małgosia Bojanowska - NAJLEPSZE MIEJSCE NA ŚWIECIE. A ja szczęściara, mam rodzinę tu na antypodach i w Polsce. Nawet w Nowej Zelandii odnowiłam kontakty z rodziną mojego byłego nowozelandzkiego męża. I na dodatek jestem otoczona duchową rodziną - grupa kochających, troskliwych przyjacioł.

Dzisiaj powiedz swojej rodzinie TAK. Tak mamo, tak tato. Tak bracie. Tak siostro. Tak dziadkowie. Tak przodkowie.

Dzisiaj powiedz światu TAK. Na to, jaki jest świat, wpływu nie masz, ale możesz wpłynąć na to, jak na ten świat zareagujesz. Mówienie TAK oznacza podjęcie konstruktywnych działań, mówienie NIE oznacza kapitulację. Wiele lat temu brytyjska trenerka Diana Roberts powiedziała do mnie takie zdanie: „Buntownik nigdy nie wygrywa” (rebel never wins). Wtedy uświadomiłam sobie, jak często mówiłam „nie”. To jedno zdanie powiedziane we właściwym momencie wyrwało mnie ze snu i na zawsze wyleczyło z choroby buntowania się. Przestałam walczyć z życiem. Zaczęłam kiwać głową i mówić TAK. Przyjęłam silne postanowienie, że w każdym doświadczeniu znajdę coś wartościowego. Mówić TAK to znaczy działać w przekonaniu, że cokolwiek los Ci przyniesie, odnajdziesz w tym sens i cel. To znaczy korzystać ze swoich zasobów w taki sposób, by znaleźć konstruktywne wyjście z każdej niekorzystnej czy trudnej sytuacji. Mówić TAK znaczy być elastycznym, rozważać różne opcje, uwrażliwić się na kryjące się w sytuacji szanse.
 
Płynę z prądem, gdyż życie nie polega na tym, żeby wyrwać się prądowi, ale na tym, jak z nim płynąć. Tym razem prąd życia prowadzi mnie z powrotem do Polski. Cieszę się…

I chodzi mi po głowie LIST POŻEGNALNY GABRIELA GARCII  MARQUEZA….(G.G. Marquez, 74-letni pisarz kolumbijski, laureat Nagrody Nobla z 1982 r, autor m.in. słynnej powieści „ Sto lat samotności”. Pisarz wycofał się z życia publicznego z powodu choroby nowotworowej.  Poniższy list przetłumaczony przez prof. Zdzisława Jana Ryna z Katedry Psychiatrii Colegium Medicum UJ, ambasadora RP w Chile i Boliwii w latach 1991-96.)

Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.
Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.
Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się kiedy inni śpią.
Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale i moją duszę.
Przekonywałbym ludzi jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż  unikają miłości!
Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością lecz z  zapomnieniem (opuszczeniem).
Tylu rzeczy nauczyłem się od was ludzi… Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.
Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy palec swego ojca, trzyma się go już zawsze.
Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.
Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył.
Mów zawsze, co czujesz i czyń co myślisz.
Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.
Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym „kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.
Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu ani staremu. Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.
Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć  „jak mi przykro”, „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję” i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz.
Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni.
Prześlij te słowa komu zechcesz.
Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj.
I jeśli tego nie zrobisz nigdy, nic się nie stanie.
Teraz jest czas.
Pozdrawiam i życzę szczęścia!!!

 

Dlaczego wlasnie ja?

Data publikacji: Środa, Marzec 28, 2007

“DLACZEGO WLASNIE JA?: kiedy zle rzeczy zdarzaja sie dobrym ludziom” to tytul ksiazki, ktora wreczyla mi pr zed wyjazdem do Australii moja kochana starsza siostra Zorza. Autor: Harold S. Kushner, teolog oraz kaplan, autor kilkunastu ksiazek w tym wyzej wymienionej. Ta madra, pelna wspolczucia ksiazka ukazala sie w USA w roku 1981 i od tego czasu przyniosla ulge i wyzwolenie milionom ludzi na swiecie, mnie tez. W Polsce wydana przez wydawnictwo Zysk i S-ka w 1998, poczym ponownie w 2006. Przeczytalam ja raz w samolocie, przeczytalam drugi raz w lutym i teraz raz jeszcze. Ksiazka Kushnera to jeden z najwiekszych bestsellerow wsrod ksiazek duchowych i poradnikow, ktory odpowiada na wsposob wnikliwy i madry na tytulowe pytanie.
Nie jest to ksiazka teologiczna, ale zyciowy poradnik, nie jet to ksiazka o Bogu i religii, ale o naszych najbardziej zyciowych problemach, o cierpieniu i wyzwoleniu, o milosci i gniewie, o akceptacji i rezygnacji. Kushnera od wczesnej mlodosci fascynowala biblijna historia Hioba. Tak naprawde doswiadczyl jej wowczas gdy dowiedzial sie, ze jego trzyleni snek zapadl na rzadka i nieuleczalna chorobe bedaca przyspiewszonym starzeniem sie, by w wieku 14 lat jako starzec opuscic go na zawsze…

(David) odrzekl: “Dopoki dziecko zylo, poscilem i plakalem, gdyz mowilem sobie: Kto wie, moze Pan nade mna sie ulituje i dziecie bedzie zylo? ” Tymczasem umarlo. Po coz mam poscic? Czy zdolam je wskrzesic? Ja pojde do niego, ale ono do mnie nie wroci”.

26 marca

Data publikacji: Środa, Marzec 28, 2007

Dzisiaj mija dokładnie 2 lata, od dnia, kiedy siedząc przy śniadaniu Wielkanocnym z grupą przyjacioł odebrałam TEN telefon. To znaczy telefony były dwa. Najpierw zadzwonił do mnie na komórkę Maciek, miał taki szczęśliwy rozentuzjazmowany głos: “Mama gdzie jesteś? Byłem u ciebie i nie ma cię w domu?”. “Jestem u Agatki w Legionowie na śniadaniu - będę niedługo w domu”. “No to do zobaczenia. Jestem z kolegą na motorze i przyjadę do ciebie. Pa!”.

To była nasza ostatnia rozmowa. W głowie plątało mi się mnóstwo pytań: Na motorze??? Jakim motorze??? Mój syn jeździ na motorze? Skąd wziąl motor? Ale wróciłam do rozmowy z przyjaciółmi przy stole świątecznie zastawionym… Byłam spokojna, nie miałam żadnych przeczuć, żadnej negatywnej reakcji na fakt, że Maciek jedzie Wisłostradą na motorze. Przecież zaraz się zobaczymy. 10 minut później drugi telefon, że był wypadek…

“Wezwałeś karetkę??? Gdzie jesteście?? Już jade - zaraz będę!!!” krzyknęłam do komórki grzebiąc nerwowo w torebce po kluczyki, pędząc w stronę samochodu zaparkowanego pod domem. Stefan - mój szwagier - wyjął mi kluczyki z rąk i usiadł za kierownicą, obok niego Zosia moja siostra, a obok mnie na tylnym siedzeniu Zygi Dzielne Serce, który wszedł kilka minut wcześniej. Jedziemy. Wtedy ja zadzwoniłam i jedyną rzeczą którą słyszałam w odpowiedzi na moje pytania: był lekarz? w jakim jesteście szpitalu?? był szloch, rozpaczliwy desperacki płacz … Serce mi zadrżało, bo ten szloch mógł oznaczać tylko jedną rzecz. NIEEEEEEE!!!!!!!!

Do dziś nie wiem skąd wzięłam siłe, żeby być z ciałem mojego syna na miejscu wypadku przez tę godzinę czy może dwie dopóki nie przyjechał prokurator… Wiem tylko, że TO bycie z Nim tam na wiadukcie na Wisłostradzie dało mi jakąś namiastkę … jak to powiedzieć closure? domknięcia… I zrozumiałam dlaczego na wsiach polskich i w wielu rdzennych tradycjach na świecie do dzisiaj JEST się z ciałem zmarłej osoby, myje je się, ubiera…  Zrozumiałam jakie szczęście miały moje siostry cioteczne - kiedy wszystkie cztery spały z ciałem swojej zmarłej mamy… Najbardziej ze wszystkiego chciałam mojego Maciusia wziąć z tego zimnego asfaltu do domu i położyć do do ciepłego łóżka… Ale przyjechał czarny samochód, zapakowali go w czarny worek, zasunęli suwak i wrzucili do tego czarnego samochodu. TO MOJE DZIECKO!!!! DELIKATNIE!!!! krzyczałam chyba. Potem oparłam czoło o te czarne drzwi, za którymi w czarnym worku leżało moje dziecko i najchętniej tak już bym została. Nawet nie pamiętam kto mnie wziął subtelnie pod rękę, wsadził do samochodu i zawiózł do domu… A tam wzięła mnie w ramiona moja mama i przytuliła do swojej gorącej kochającej piersi, którą wykarmiła mnie tyle lat temu. Tam znalazłam ukojenie. Na chwilę. Tam ciągle znajduję ukojenie.

Ten dzisiejszy dzien jakos udalo mi sie przezyc…. z dala od platki piersiowej mojej mamy. Mówię to dosłownie że “jakoś”, bo prawie o tej samej godzinie, w której zginął Maciuś dostałam ataku alergii i moja siostrzenica Agatka ledwo zdążyła mnie dowieść do szpitala. Zastrzyk dostałam dosłownie kilka minut przed ostatecznym zaciśnięciem mojego gardła na szczycie reakcji alergicznej… Ewidentnie jakaś część mnie chce bardzo iść do mojego syna. Zastrzyk zadziałał. Zostałam. Jestem. Ty nie żyjesz synku, a ja żyję. Ty odszedłeś, a ja zostaję. Zostaję na tyle, na ile jest mi dane, a potem przyjdę. Do tego czasu będę Cię kochać i zawsze nosić w moim sercu… Zawsze będę Twoją mamą. Zostaję.

Dziekuje dziekuje dziekuje za wszystke listy, madre slowa, wiersze… Usypiam pogodzona i spokojna. Zostaję na tyle, na ile jest mi dane.

25 marca

Data publikacji: Niedziela, Marzec 25, 2007

Ten nasz ostatni razem spedzony dzien dwa lata temu byl najzwyklejszym a jednoczesnie najpiekniejszym dniem ze wszystkich naszych dni razem….

Zyj tak jakby to byl ostatni dzien Twojego zycia. Obejmij bliska osobe, poglaszcz psa, przytul serdecznie dziecko, usmiechnij sie do nieznajomej osoby, popatrz w slonce, sluchaj uwaznie gdy ktos mowi do Ciebie, czuj wiatr w swoich wlosach, mow uwaznie w dobrej intencji, badz uprzejmy dla innych kierowcow na drodze a przed wszystkim dla pieszych!!, bezinteresownie zrob cos dobrego dla kogos nie oczekujac niczego w zamian… Tak po prostu, tylko dlatego ze UMIESZ, POTRAFISZ I CHCESZ taki byc. Zyj madrze z godnoscia osobista, pielegnujac pogode ducha kazdego dnia. To moze byc ostatni dzien Twojego lub czyjegos zycia…Badz zyczliwy. Badz uprzejmy. Ta Planeta i my ludzie na niej potrzebujemy najbardziej ze wszystkiego zyczliwosci i uprzejmosci w stosunku do siebie samych i do siebie nawzajem.
Oglaszam dzisiejszy dzien DNIEM ZYCZLIWEJ UPRZEJMOSCI. Podaj dalej… Niechaj kolo dobrych uczynkow sie toczy. Zacznij od razu. TERAZ.

Bo jezeli nie Ty, to kto? Jezeli nie teraz, to kiedy????

Wlasnie w tej chwili….

Data publikacji: Sobota, Marzec 24, 2007

Ten marzec jest dla mnie taki trudny…. i kaprysny. Jestem jak na rollercoasterze; w kazdych 24 godzinach doswiadczam pelnego spektrum stanow emocjonalnych: wscieklosc, pogodzenie, bunt, akceptacja, szczescie, rozpacz, desperacja, nadzieja, zgoda… Czesto spontanicznie wracam we snie i na jawie myslami do wydarzen konca marca 2005. Nasze ostatnie rozmowy z Maciusiem, ostatnie zakupy w Arkadii (kupilismy kufajke Hilfigera i buty Nike, z ktorymi tak dlugo nie moglam sie rozstac), ostatnie nasze razem sushi w Galerii Mokotow ktore zajadales synku zawsze z takim apetytem, ostatni spacer po Starym Miescie w ten Wielki Piatek razem z Olenka i Oliwierkiem, ostatnia wizyta w Hotelu Bristol na twoj ulubiony deser, ostatni buziak w policzek i “pa mama” a ja nawet nie mialam pojecia, ze to nasz ostatni uscisk…

Na nic sie zdaje moja legendarna samodyscypilina i pogoda ducha, ksiazki z wrazliwoscia podsuwane przez oddanych przyjaciol, delikatny dotyk bliskich, medytacja, natura… Ta rana ma swoje wlasne zycie i swoj wlasny rytm. Otwiera sie w najbardziej zaskakujacych niespodziewanych momentach i zamyka sie sama rownie niespodziewanie. Nigdy wlasciwie nie wiem, co mnie “odpali”… ale tak przeciez zawsze jest w zyciu. Jedyna pewna rzecza jest zmiana.

Tego 26 marca wszystko sie zmienilo. I paradoksalnie nic sie nie zmienilo, bo przeciez slonce ciagle wstaje kazdego dnia, ksiezyc swieci na niebie w nocy, ja myje codziennie zeby i wstaje z lozka. Ale przeciez to wlasnie paradoks rzadzi zyciem… Wszystko i nic. Mam wrazenie, ze moje zycie zostalo podzielone na dwie fazy: ta pierwsza przed smiercia Maciusia i ta druga po smierci Maciusia. Nawet ostatnio zlapalam sie na tym, ze opowiadajac komus tutaj w Sydney o Tosi, coreczce Dorotki i Kubusia powiedzialam: “Tosia urodzila sie dzien po smierci Maciusia”. A kilka dni pozniej mowiac o wnuczce mojej siostry Gosi wypalilam: “Maja urodzila sie tydzien po pogrzebie Maciusia”. Czas zostal podzielony na PRZED i PO. Nie wiem czy to dobrze czy to zle. Tak po prostu jest i ucze sie z tym zyc. Tak naprawde to chyba ucze sie od dwoch lat zyc od nowa. Ten jedyny w swoim rodzaju punkt odniesienia pt. “moje dziecko” juz nie jest najwazniejszym punktem odniesienia. Moje cialo komorkowo dlugo nie moglo zintegrowac, ze ciala Maciusia fizycznie nie ma juz w poblizu. Wiem, wiem z cala pewnoscia ze On jest, jest inaczej niz ja bym chciala, lecz przeciez jest. Maciek teraz moze byc w wielu miejscach jednoczesnie, a nasza relacja sie nie skonczyla i szczerze powiedziawszy nie tak bardzo sie zmienila. Tyle ze zamiast telefonu uzywamy ïnnego sposobu komunikacji, uzywamy innych kanalow typu psychic… bo zawsze mielismy ze soba polaczenie. Poslania Macka sa takie same w stylu jakie byly gdy zyl - jasne, bezposrednie, czyste, no bullshit.
Ale przeciez ZAWSZE jest inaczej niz mogloby byc. Nie marudze wiec i nie narzekam tylko ucze sie zyc z tym co jest.
Pomaga mi modlitwa dziekczynna. Pomaga swiadomosc, ze mnie wybral na mame i wdziecznosc, ze byl na tej Planecie z nami ktorzy go kochali AZ przez 27 lat! Pomaga wspomnienie, ze jakos udalo nam sie z godnoscia przezyc te szalone nastoletnie lata i ze wyrosl na madrego dojrzalego mezczyzne, ktory kochal i byl kochany. Pomaga wpomnienie, jak bardzo byl szczesliwy przez ostatnie tygodnie swojego zycia, jak szeroko sie usmiechal i jaki byl dumny ze swojego nowego synka Oliwierka…

Pamietasz synku ten list, ktory mi przyslales ze Stanow gdy miales 18 lat???

Kochana Mamo,

Kocham cię i tęsknię za tobą i jestem wdzięczny, że to ty jesteś moją mamą. Dziękuję ci za życie.

Twój syn.

PS. Załączam coś specjalnie dla Ciebie.

WŁAŚNIE W TEJ CHWILI:

- Ktoś jest z ciebie bardzo dumny.

- Ktoś myśli o tobie serdecznie.

- Komuś na tobie zależy.

- Ktoś za tobą bardzo tęskni.

- Ktoś chce ci o czymś opowiedzieć.

- Ktoś chce z tobą być.

- Ktoś ma nadzieję, że nie masz kłopotów.

- Ktoś jest wdzięczny za pomoc, której udzieliłeś/łaś.

- Ktoś chce potrzymać ciebie za rękę.

- Ktoś ma nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży.

- Ktoś chce żebyś był/a szczęśliwy/a.

- Ktoś pragnie twojej obecności.

- Ktoś nie może się doczekać, żebyś w końcu ją/jego znalazł/znalazła.

- Ktoś cieszy się z twoich sukcesów.

- Ktoś chce ci coś podarować.

- Ktoś myśli, że ty JESTEŚ darem.

- Ktoś ma nadzieję, że nie jest ci za zimno lub za gorąco.

- Ktoś chce ciebie uścisnąć.

- Ktoś ciebie kocha.

- Ktoś podziwia twoją siłę.

- Ktoś chce się tobą zaopiekować.

- Ktoś uśmiecha się myśląc o tobie.

- Ktoś chce popłakać sobie na twoim ramieniu.

- Ktoś marzy o spotkaniu z tobą.

- Ktoś chce bawić się z tobą do rana.

- Ktoś chce dzielić z tobą swoje życie.

- Ktoś myśli, że jesteś jedyny/jedyna na świecie.

- Ktoś chce ciebie chronić.

- Ktoś zrobiłby dla ciebie wszystko.

- Kogoś bardzo obchodzisz.

- Ktoś prosi ciebie o wybaczenie.

- Ktoś jest wdzięczny za twoje wybaczenie.

- Ktoś chce się z tobą pośmiać.

- Ktoś pamięta o tobie.

- Ktoś chce ciebie wysłuchać.

- Ktoś podziwia twoją mądrość.

- Ktoś chciałby, żebyś teraz z nim/nią był/była.

- Ktoś modli się za ciebie gorąco.

- Ktoś dziękuje Bogu za twoją obecność w jego/jej życiu.

- Ktoś potrzebuje wiedzieć, że kochasz ją/jego bezwarunkowo.

- Ktoś czeka na twoją radę.

- Ktoś chce ci powiedzieć, jak bardzo mu/jej na tobie zależy.

- Ktoś myśli o tobie dzień i noc.

- Ktoś chce ci opowiedzieć swój sen.

- Ktoś jest ci wdzięczny.

- Ktoś chce cię wziąć w ramiona.

- Ktoś pragnie, abyś ty wziął/wzięła ją/jego w ramiona.

- Ktoś ceni twoją duszę.

- Komuś się śnisz.

- Ktoś chciałby dla ciebie zatrzymać czas.

- Ktoś dziękuje Bogu za twoją przyjaźń i miłość.

- Ktoś chciałby ciebie lepiej poznać.

- Ktoś nie może się doczekać, aby się z tobą zobaczyć.

- Ktoś kocha ciebie za to kim jesteś.

- Ktoś chce podzielić się z tobą swoim marzeniem.

- Ktoś uwielbia być w twoim towarzystwie.

- Ktoś chce się do ciebie przytulić.

- Ktoś kocha twój uśmiech.

- Ktoś chce abyś wiedział/a, że zawsze będzie przy tobie.

- Ktoś potrzebuje wiedzieć, że nigdy go/jej nie opuścisz.

- Ktoś cieszy się, że jesteś jego/jej najlepszym przyjacielem.

- Ktoś cieszy się, że jesteś jej/jego najlepszą przyjaciółką.

- Ktoś chce być twoim przyjacielem.

- Ktoś jest ci bardzo oddany.

- Ktoś marzy o tobie po nocach.

- Ktoś żyje dzięki tobie.

- Ktoś pragnie być przez ciebie zauważony.

- Ktoś chciałby się do ciebie zbliżyć.

- Ktoś chce być przy tobie.

- Ktoś za tobą tęskni.

- Ktoś w ciebie wierzy.

- Ktoś czeka na twoją radę.

- Ktoś potrzebuje twojej opieki.

- Ktoś ufa ci bezgranicznie.

- Ktoś pragnie ciebie całym sercem.

- Ktoś myśli o tobie jak najlepiej.

- Ktoś ciebie szanuje.

- Ktoś potrzebuje otrzymać od ciebie ten list.

- Ktoś potrzebuje twojego wsparcia.

- Ktoś czeka na twój telefon.

- Ktoś potrzebuje twojej wiary w niego/nią.

- Ktoś będzie płakać ze wzruszenia, gdy to przeczyta.

- Ktoś potrzebuje twojej przyjaźni.

- Ktoś słucha piosenki, która ciebie przypomina.

- KTOŚ POTRZEBUJE TO OD CIEBIE DOSTAĆ………………….

Zatem Przyjacielu nie zwlekaj i przekaż to dalej co najmniej pięciu osobom, które potrzebują to dostać od ciebie TERAZ. Nie ma innego czasu, to jest jedyne teraz jaki istnieje.

Mitch Albom

Data publikacji: Piątek, Marzec 23, 2007

Dzisiaj po poludniu zamierzam spotkac pewnego slynnego i jednego z moich ulubionych pisarzy na jego wieczorze autorskim!! Jest wlasnie w Sydney z promocja swojej nowej ksiazki. Mitch Albom jest autorem bestsellera, ktory poruszyl serca milionow ludzi na swiecie “Wtorki z Morriem” (na podstawie tej ksiazki powstal film, w ktorym Morrie’go zagral w ostatniej roli swojego zycia Jack Lemon…). Co nieco o tej ksiazce: Każdy z nas spotkał w życiu nauczyciela, który rozumiał, dawał rady, uczył poznawać świat, był wychowawcą. Może był nim dziadek, może nauczyciel lub kolega. Dla Mitcha Alboma, popularnego w USA dziennikarza sportowego, taką osobą stał się Morrie Schwartz, profesor Brandeis University w Waltham. Po dwudziestu latach spotkali się ponownie. Autor przeżywał w tym czasie najtrudniejsze chwile swego życia, a profesor był nieuleczalnie chory. “Wtorki z Morriem” to relacja ze spotkań ucznia ze swoim mistrzem. Jest magiczną kroniką wspólnie spędzonego czasu, lekcją, którą Mitch starał się przekazać w postaci tej książki.Jego druga ksiazka ten wyszla w Polsce w roku 2004 pt. “Piec osob, ktore spotykamy w niebie”. Piękna i mądra powieść o sensie życia, miłości sięgającej poza grób, o przebaczeniu i zgodzie - z innymi i z samą sobą. Może w zaświatach zrozumiemy rzeczy, które wcześniej były dla nas niewiadomą. “W tej powieści Mitch Albom przenosi czytelników na nowy poziom poznania. Można tu znaleźć echo klasyki - na przykład “Odysei” - a to plasuje książkę Alboma w najlepszym możliwym towarzystwie”.
Frank McCourt, autor “Popiołu i żaru”

Są tajemnice, które tylko niebo może ostatecznie odkryć. Eddie jest weteranem wojennym, którego monotonne życie głównie wypełnia żmudna praca mechanika w wesołym miasteczku. W dniu osiemdziesiątych trzecich urodzin ginie w tragicznym wypadku, próbując ratować małą dziewczynkę, na którą spada urwany wagonik kolejki. W chwili śmierci nie wie, że prawdziwa historia jego życia dopiero się rozpoczyna.
Po przebudzeniu w innym świecie dowiaduje się, że niebo nie jest rajskim ogrodem, ale miejscem, w którym ma jedynie spotkać pięć osób. Ich drogi życiowe w którymś momencie się skrzyżowały - teraz pomogą mu zrozumieć, dlaczego żył tak, a nie inaczej. W tej wzruszającej, magicznej i pełnej mądrości książce Mitch Albom stworzył zaskakującą, a zarazem niezwykle prostą i budującą wizję nieba. Zmieni ona nie tylko nasze wyobrażenia o zaświatach, ale również uświadomi rzeczywistą wartość ludzkiego życia.

Mich Albom, pisarz amerykański, autor światowego bestsellera “Niezapomniana lekcja życia - Wtorki z Morriem” oraz sześciu innych książek. Jest popularnym dziennikarzem sportowym, felietonistą, autorem i gospodarzem programów radiowych, a także działaczem kilku instytucji charytatywnych.
[Świat Książki, 2004]

A o nowej ksiaze opowiem jutro.

Za dwa dni 26 marca mija dwa lata od smierci Maciusia. Blagam Cie o dobre mysli, o modlitwe, prosze wyslij mi sile, zeby godnie zyc dalej… by kochac i cieszyc sie tym, co mam i czego doswiadczam, by doceniac piekno i niepowtarzalnosc kazdego dnia, by sluzyc Matce Ziemi i ludziom, ktorych jeszcze spotkam na swojej drodze najlepiej jak potrafie, by wciaz szukac tej malej roznicy, ktora czyni wielka roznice….

Blue Mountains

Data publikacji: Piątek, Marzec 23, 2007

Dzisiaj po raz kolejny odwiedzilam i zachwycilam sie Blue Mountains. Zajrzyj na strone www.bluemts.com.au

Ride the steepest incline Railway in the world down to a lush and hidden valley

The 415m descent will lead you through a cliff side tunnel into ancient rainforest.

From here you are free to explore the Scenic Walkway which will guide you through the forest to the Scenic Cableway platform.

The Scenic Railway can carry up to 84 passengers and operates every 10 minutes.

Admission Prices

Scenic Railway / Scenic Cableway Return One Way
Adult $16.00 $8.00
Child (4 years to 13 years) $8.00 $4.00
Family Pass $40.00

Valid 1st April 2006 to 31st March 2007 - Not Applicable to credit accounts
Rates include 10% GST - Prices subject to change without notice

Scenic World Blue Mountains Australia Scenic Skyway - Scenic Cableway - Scenic Railway - Scenic Walkway - Scenic Cinema
Restaurants - Souvenir Shop - Webcam - Videos - Accommodation - Kids Section
Photo Gallery - Pricing - Location - History - Ride Specs - Links - Contact Details - Home
Eco Certified Advanced Tourism
Site design & code © 2004 Stralia Web - Site content, logos & photography © 2004 Scenic World