Witaj na blogu Ewy Foley. Zapraszam!

Archiwum z miesiąca Kwiecień, 2007

JOGA ŚMIECHU w Warszawie!

Data publikacji: Poniedziałek, Kwiecień 16, 2007

Kwietniowe zajęcia z JOGI ŚMIECHU w nowo-powstałym KLUBIE ŚMIECHU w Warszawie szczęśliwie się odbyły!!! Było nas ponad 20 osób i była ostra jazda - nieźle poszaleliśmy. Muszę przyznać, że w australijskich klubach śmiechu uczestnicy są jakby to powiedzieć … do opanowania. Tu poszedł totalny żywioł i wspaniale - tak ma być! Po godzinnych zajęciach byliśmy owszem! spoceni ale bardzo bardzo szczęśliwi i uśmiechnięci!! Trudno było nam się rozstać. W każdym razie wszystkim odważnym “śmieszkom” i jednemu jeszcze bardziej odważnemu “śmieszkowi” (panowie gdzie jesteście..???) tak się spodobało, że aż żal było umówić się na kolejne zajęcia dopiero w maju ze wzgędu na mój wyjazd nad piękne polskie morze, gdzie corocznie tradycyjnie prowadzę dwa turnusy wiosennego oczyszczania dla entuzjastek zdrowego stylu życia.

MAJOWY KLUB ŚMIECHU odbędzie się zatem po moim powrocie do Warszawy 25 maja, ul. Mazowiecka 13 (prawie róg Kredytowej) II piętro, godz. 20-21. Wstęp wolny - przybywajcie, zapisywać się nie trzeba. Zamierzam otworzyć takie kluby w wielu miastach Polski - szkolenie trenerów rozpocznę na jesieni. !! Ha ha ha! Ho ho ho! Pamiętaj, że śmiech leczy – warto zatem się śmiać często i serdecznie, najlepiej z siebie samej/samego… i swoich nawyków…

Wierzę, że śmiech jest najlepszym lekarstwem.
W towarzyszącym nam od zarania dziejów ludowym przysłowiu - Śmiech to zdrowie – tkwi więcej mądrości niż nam się wydaje. Johannes Holler, znany badacz świadomości twierdzi: Śmiech jest naprawdę zdrowy, pobudza czynności mózgu i stabilizuje psychikę. Kiedy się śmiejesz w twoim mózgu i ciele dochodzi do cudownych korzystnych zmian. W mózgu wydzielane są endorfiny, które powodują wpływają na stan psychiczny i zmieniają nastrój, a układ oddechowy poddawany jest „jogingowi”. Przy serdecznym śmiechu brany jest głęboki wdech pobudzający serce, klatkę piersiową, przeponę i płuca. Skurcze mięśni masują z kolei układ trawienny, co pobudza procesy trawienne. Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Śmiej się często, głośno, serdecznie –
najlepiej z samego siebie. Sztuka bycia szczęśliwym polega między innymi na umiejętności śmiania się ze swoich problemów.
Teoria Feuerabendta głosi: „W trakcie śmiechu do naszego krwiobiegu dostają się poprawiające właściwości krwi substancje, znacznego ożywienia działalności doznają gruczoły dokrewne, serce, wątroba i śledziona. Wzmagają się ruchy robaczkowe jelit, system immunologiczny działa wydajniej, zmienia się charakterystyka naprężeń mięśni, a nade wszystko znacznej konsolidacji ulega psychiczne nastawienie śmiejącego się”.
A Norman Cousin, który śmiechem wyleczył się z choroby nowotworowej stwierdza: „Dziesięć minut głębokiego, wstrząsającego przeponą  śmiechu w dużym stopniu znieczula ból, prawie równie skutecznie, co ogólnie stosowane przez anestezjologów środki”.
Przy regularnie powtarzanym śmiechu system nerwowy, krwionośny, jak i system komórkowy podlegają regeneracji. W wielu krajach na świecie rozpoznano dobroczynny wpływ śmiechu na zdrowie. W szpitalach dla dzieci w Anglii zatrudniani są komicy, w niektórych szpitalach w USA obowiązuje 15 minut opowiadania kawałów przez pielęgniarki i lekarzy, w Australii w domach spokojnej starości regularnie odbywają się występy clownów. W Polsce służba zdrowia nie bierze na serio „śmiechoterapii”, więc jeżeli chcesz się pośmiać dla zdrowia jesteś zdany na własne siły!
Uśmiechaj się często i świadomie
            Mięśnie twarzy nie tylko wpływają na twoje samopoczucie, ale również informują o tych uczuciach świat. Zmarszczone czoło, zaciśnięte usta i szczęka mówią o niepokoju i stresie. Jest pewna technika, która pozwala na powrót do normalnego układu mięśni charakterystycznego dla odprężonej twarzy. To uśmiech. Uśmiech jest przeciwieństwem nawyku napisania mięśni twarzy. Szukaj rzeczy, które cię rozśmieszają, które uważasz za zabawne. Według najnowszych badań istnieje określony związek między pewnymi rodzajami uśmiechu a dobrym samopoczuciem. Ten rodzaj uśmiechu natychmiast tworzy neurologiczny bodziec dla ośrodka przyjemności mózgu. Jeżeli roześmiejesz się serdecznie i głośno efekty będą zwielokrotnione. Śmiech nie tylko poprawia samopoczucie, ale przynosi też bezpośrednie, fizjologiczne korzyści: pomaga ustabilizować ciśnienie krwi i wspomaga krążenie.
            Ćwiczenie: kilka razy dziennie śmiej się przez minutę lub przynajmniej rób takie grymasy, jak podczas śmiania się. Mózgowi jest wszystko jedno, czy czujesz się dobrze czy źle. Nie odróżnia symulacji od rzeczywistości – za to odpowiedzialne jest nasze myślenie, które analizuje sytuację. Śmiej się aż dostaniesz boleści od śmiechu! Uniesienie policzków sygnalizuje receptorowi w mózgu: „Śmieją się!”. Ten z kolei powoduje wydzielanie endorfin tzw. hormonów szczęścia, konsekwencją czego będzie doskonałe samopoczucie i  wspaniały nastrój.
Nigdy sobie nie żartuj z innych ludzi, ale często śmiej się z siebie i swoich nawyków.

Wskazówki na lepsze życie

Data publikacji: Piątek, Kwiecień 13, 2007

Ktoś kiedyś mi to przysłał emailem. Wisiało na mojej ścianie przez wiele lat. Dzisiaj postanowiłam podzielic się tymi wskazaniami z Wami… Dobrego weekendu.

WSKAZÓWKI NA LEPSZE ŻYCIE: 


Jedz więcej brązowego ryżu.
Dawaj ludziom więcej niż mogliby się spodziewać i rób to z przyjemnością.
Naucz się na pamięć swojego ulubionego wiersza.
Nie wierz we wszystko, co usłyszysz, nie wydawaj wszystkiego co masz 

i nie śpij tyle ile byś pragnął.
Kiedy mówisz “kocham” mów to na serio.
Kiedy mówisz “przykro mi” patrz w oczy rozmówcy.
Ożeń się nie wcześniej niż po 6-ciu miesiącach narzeczeństwa.
Uwierz w miłość od pierwszego spojrzenia.
Nigdy sobie nie żartuj ze snów innych ludzi.
Kochaj głęboko i z pasją, możesz zostać zraniony, 

ale to jedyny sposób na spełnioną egzystencję. 

W przypadku nieporozumień bądź elegancki, nie obrażaj. 

Nie oceniaj innych poprzez pryzmat członków ich rodzin.
Mów wolno, ale myśl szybko.
Jeżeli ktoś zadaje Ci pytanie, na które nie chcesz odpowiedzieć, 

uśmiechnij się i spytaj: “Dlaczego chcesz to wiedzieć?”.
Zapamiętaj, że wielka miłość i największe sukcesy są obłożone dużym ryzykiem.
Zadzwoń do mamy.
Mów “na zdrowie” kiedy ktoś kichnie.
Kiedy ponosisz porażkę, nie zapomnij tej lekcji.
Zawsze pamiętaj o szacunku do siebie samego, do innych i odpowiedzialności 

za własne czyny. 

Nie pozwól by nieistotna sprzeczka popsuła ważną przyjaźń. 

Jeżeli zorientowałeś się, że popełniłeś błąd natychmiast go napraw. 

Uśmiechaj się odbierając telefon, ten kto do Ciebie dzwoni usłyszy to 

w Twoim glosie.
Zwiąż się z kobietą/mężczyzną, z którym lubisz rozmawiać. Na starość umiejętność konwersacji będzie tą najważniejszą.
Spędzaj trochę czasu w samotności.
Otwórz się na zmiany, ale nie rezygnuj całkowicie ze swoich przekonań.
Pamiętaj, że milczenie czasami jest najlepszą odpowiedzią.
Więcej czytaj, a mniej oglądaj TV.
Żyj godnie i honorowo. Później kiedy będziesz starszy, spojrzenie w przeszłość 

pokaże Ci w jaki sposób możesz cieszyć się nim po raz wtóry.
Miej wiarę w Boga, ale dobrze zamykaj swój samochód.
W domu atmosfera miłości jest bardzo ważna, rób wszystko by wykreować wokół siebie harmonię i spokój.
W przypadku nieporozumień z bliskimi niech przeważą względy obecnej sytuacji. 

Nie grzeb się w przeszłych rozczarowaniach.
Czytaj miedzy wierszami.
Dziel się swoimi znajomościami. Znajomi to sposób na nieśmiertelność.
Bądź dobry dla planety.
Módl się. W modlitwie jest zamknięta niewyobrażalna moc.
Pozwól by okazywano Ci sympatię bez ucinania krótko tego tematu.
Nie wtrącaj się do innych.
Nie wierz kobiecie/ mężczyźnie, który całuje Cię nie zamykając oczu.
Raz na rok odwiedź miejsce, którego jeszcze nie znasz.
Jeżeli dużo zarabiasz pomóż innym dopóki możesz. To jest największa satysfakcja 

z posiadania szczęścia.
Pamiętaj, że niespełnienie marzeń bywa czasami łutem szczęścia.
Naucz się wszystkich reguł, żeby potem którąś pominąć.
Pamiętaj, że najlepszy jest związek, w którym miłość między dwojgiem ludzi 

przewyższa chęć dominacji.
Oceniaj swój sukces w relacji jak wiele wyrzeczeń poniosłeś żeby go odnieść.
Chwytaj miłość i jedzenie bez zachłanności. 

WARSZTAT ZDROWIA

Data publikacji: Czwartek, Kwiecień 12, 2007

A w najbliższy weekend moje pierwsze warsztaty po dłuższej przerwie. Wybrałam temat zdrowie bo szczególnie na wiosnę dotyczy to nas wszystkich. W ramach tego warsztatu będzie JOGA ŚMIECHU oraz TAPPING (technika wolności emocjonalnej).

A już w środę 18 kwietnia startujemy z KLUBEM ŚMIECHU w Warszawie, ul. Mazowiecka 13, II piętro, godz. 18-19. Do zobaczenia na zajęciach albo w KLUBIE ŚMIECHU!!!

ZAPRASZAMY NA WARSZTATY z Ewą Foley
Absolwentka NATURECARE, szkoły medycyny holistycznej w Sydney,
doradca rozwojowy i trener, autorka książek-poradników  Zakochaj się w życiu, Powiedz życiu tak!, Bądź aniołem swojego życia!  (Wyd. Ravi),
LEPSZE ZDROWIE DLA KAŻDEGO
czyli o zdrowiu holistycznie
14 – 15 kwietnia 2007
Warszawa, ul. Dzielna 10
godz. 10.oo - 18.oo, cena: 300 zł
Zajęcia dla zainteresowanych zdrowym stylem życia, którzy:
   

è      chcą pracować nad sobą i zmienić swoje życie na lepsze
è      chcą świadomie dbać o swoje zdrowie
è      chcą nauczyć się sposobów redukcji stresu
è      chcą wzmocnić się psychicznie i fizycznie
è      chcą lepiej siebie poznać i zdobyć nowe umiejętności życiowe
è      po prostu CHCĄ ODPOCZĄĆ w dobrym towarzystwie !
Prosimy o przyniesienie notesu, śpiwora/koca, karimaty; polecamy wygodne ubranie.
 

W programie m.in.:
Wykłady na temat holistycznej koncepcji zdrowia, profilaktyki zdrowia i bezpiecznych diet, TAPPING DLA ZDROWIA (terapia meridianowa), wprowadzenie do medytacji, taniec, antystresowe techniki relaksacyjne i oddechowe, ćwiczenia wyobraźni i autosugestia, twórcza wizualizacja, medytacja wewnętrznego uśmiechu (Healing Tao), JOGA ŚMIECHU (śmiecho-terapia), higiena psychiczna i dbanie o zdrowie “na co dzień”, ćwiczenia praktyczne oraz …niespodzianki!
_______________________________________
Zapisy:  INSPIRATION SEMINARS, Warszawa, ul. Kleczewska 47
Tel: 0-22/ 834 6589, 834 1706
      e-mail: foley@foley.com.pl , http://www.foley.com.pl

11 kwietnia - moje otwarte spotkanie w Warszawie

Data publikacji: Wtorek, Kwiecień 10, 2007

No i jestem gotowa do pracy!!! Moje pierwsze otwarte spotkanie odbędzie się jutro w środę 11 kwietnia - zaproszenie poniżej. Będzie trochę wspomnień z antypodów, nowinek ze świata rozwoju osobistego, medytacja śmiechu, muzyka aborygeńska i maoryska, wykład o holistycznej koncepcji zdrowia oraz tradycyjnie sesja “pytań i odpowiedzi”.

12 kwietnia (czwartek) ok. godz. 10 jestem gościem porannego programu PYTANIE NA ŚNIADANIE w TV2.

Następnie  w Warszawie prowadzę weekendowy WARSZTAT ZDROWIA 14-15 kwietnia; ten moduł prowadzę tylko raz w roku. Potem wyjeżdżam na kilka tygodni nad mój ukochany Bałtyk koło Kołobrzegu by przeprowadzić dwie grupy entuzjastek oczyszczania przez wiosenną detoksyfikację… Do zobaczenia na szlaku!!

ZAPRASZAMY NA OTWARTY WYKŁAD EWY FOLEY:

 ”LEPSZE ZDROWIE DLA KAŻDEGO”
  Trójkąt zdrowia, higiena psychiczna, radzenie  sobie ze stresem…
11 kwietnia 2007, godz. 18 – 20
Warszawa, ul. Dzielna 74/76, III piętro (od Okopowej). Wstęp wolny.

Ewa Foley jest cenioną promotorką pozytywnego życia, trenerem rozwoju osobistego, autorką książek znanych jako „trylogia życia” ZAKOCHAJ SIĘ W ŻYCIU – podręcznik małych i dużych kroków dla poszukującej duszy, POWIEDZ ŻYCIU TAK! – poradnik dobrostanu, BĄDŹ ANIOŁEM SWOJEGO ŻYCIA – jak oczyszczać i wzmacniać energię życiową  (Wyd. Ravi). Jest autorką, narratorką i wydawcą popularnych kaset/płyt CD do samopomocy w wielu dziedzinach życia. W Australii, gdzie mieszkała przez kilkanaście lat, skończyła studia w zakresie medycyny holistycznej. Inne twórcze doświadczenia to: medytacja, Hatha-Joga, rebirthing, NLP, huna, szamanizm. Ewa posiada niezwykłą umiejętność zaszczepiania uczestnikom swoich treningów entuzjazmu, wiary w swoje możliwości i chęci do efektywnego działania. Znana z poczucia humoru, pogody ducha i wewnętrznej siły. Inspiruje do szukania miłości i spełnienia w życiu, realizowania swojego potencjału, budowania dobrych stosunków międzyludzkich oraz lepszej przyszłości dla następnych pokoleń. Więcej na stronie: www.foley.com.pl
 

Na nowy dzień

Data publikacji: Niedziela, Kwiecień 8, 2007

Dziś zaczynam nowe życie. 

 

Powitam ten dzień z miłością w sercu. 

Mogę osiągnąć wszystko dzięki miłości. 

Wytrwam, aż osiągnę sukces. 

Moje życie jest cudem. 

 

Dziś będę panem/panią swoich emocji. 

Pomaluję ten dzień na takie kolory, jakie chcę. 

 

Dzisiaj cieszę się szczęściem dnia dzisiejszego. 

Dzisiaj pozwolę sobie na marzenia i ich realizację. 

 

Będę rozdawać uśmiech, każdej napotkanej osobie. 

 

Dziś zwiększę swoją wiarę o 100 procent. 

Zacznę działać już dziś. 

 

Wielka Sobota

Data publikacji: Sobota, Kwiecień 7, 2007

Zdrowych, Pogodnych Swiat Wielkanocnych, Pełnych Wiary, Nadziei i Miłości, Radosnego, Wiosennego Nastroju,
Serdecznych Spotkań w Gronie Rodziny i wsród Przyjaciół            
oraz oczywiście mokrego dyngusa. Alleluja!!

Pietà (włos. - współczucie, litość; z łac. pietas - miłość zgodna z powołaniem) to w sztukach plastycznych przedstawienie Matki Boskiej trzymającej na kolanach martwego Chrystusa. Pierwsze przedstawienia tego typu, najczęściej rzeźbione, pojawiły się w Niemczech w I połowie XIV wieku. Następnie w okresie późnego gotyku nastąpiło upowszechnienie się tego wizerunku w całej Europie, a wkrótce stał się on jednym z najczęstszych przedstawień dewocyjnych. Powstały różne odmiany, m. in. Pietà corpusculum (z Chrystusem jako dzieckiem), Pietà anielska z aniołami towarzyszącymi Matce Boskiej.Jedną z najbardziej znanych jest Pietà watykańska Michała Anioła z bazyliki św. Piotra w Rzymie z 1499. Innym dziełem tego samego rzeźbiarza jest Pietà Rondanini z Castello Sforzesco w Mediolanie czy Pieta Florencka.  

W chrześcijaństwie wschodnim, odpowiednikiem Piety jest ikona Nie rozpaczaj po mnie Matko.

Ne rydaj mienie Mati, koniec XVIIIw. 

Ne rydaj mienie Mati, koniec XVIIIw.

Nazwa pochodzi od 9 pieśni kanonu śpiewanego w Wielką Sobotę (ros. Не рыдай Мене, Мати, зрящи во гробе, Его же во чреве без семене зачала еси Сына: востану бо и прославлюся, и вознесу со славою непристанно, яко Бог, верою и любовию Тя величающия - “Nie rozpaczaj po Mnie, Matko, widząc mnie w grobie,… w łonie Swym bez nasienia poczęłaś Syna. Wstanę i będę wychwalony i wstąpię do nieba, jako Bóg, wiarą i miłością Ciebie wywyższając”). Natomiast “Król Chwały” związany jest z tekstem liturgicznym: “Oto siły niebieskie niewidzialnie z nami sprawują, oto wchodzi Król Chwały, oto tajemna ofiara odbywa się…”.

Bardzo bardzo się staram dzisiaj nie rozpaczać… Płaczę, opłakuję, palę świeczki, modlę się, chodzę po domu jak obłąkana obijając się od ścian …. Taki dzisiaj dzień…

 

Dzisiaj 4.04. w TV2 australijski film!!!!

Data publikacji: Wtorek, Kwiecień 3, 2007

Polowanie na króliki
Dzisiaj wtorek 4 kwietnia po raz pierwszy w Telewizji Polskiej na TV2 o godz. 23.50 piękny i przejmujący australijski film pt. POLOWANIE NA KRÓLIKI (Rabbit-Proff Fence), opowiadający o wciąż tak mało znanym na świecie „czarnym” wstrząsającym epizodzie w historii Australii. Jeżeli nie dotrwasz żeby film obejrzeć dzisiaj koniecznie nagraj i obejrzyj z przyjaciółmi innym razem. Film można tez kupić na www.merlin.pl
Krótko o filmie: Rok 1931. Molly Craig jest aborygeńską dziewczynką, która w ramach polityki australijskiego rządu, podobnie jak setki innych dzieci z domieszką białej krwi, została siłą odebrana rodzicom i przymusowo osadzona w ochronce. Molly wraz z młodszą siostrą oraz kuzynką postanawiają jednak uciec i wrócić do domu. Zagubione na bezkresnym bezludziu starają się odnaleźć płot na króliki - gigantyczne ogrodzenie dzielące kontynent na dwie części - który jest ich jedynym drogowskazem. Przemierzają 2,5 tys. Km australijskiego pustkowia, próbując zmylić i przechytrzyć depczący im po piętach policyjny pościg. Reżyser oszczędnie traktuje dialogi, rzadko się zdarza, aby mówiąc tak mało, mówiło się tak wiele. A w tle wspaniała muzyka Petera Gabriela. Dla wrażliwego człowieka, chcącego coś więcej wiedzieć o tym do czego zdolny jest biały człowiek, jest to pozycja obowiązkowa!

Tytuł oryginału:
Rabbit-Proof Fence
Produkcja:
Australia , 2002
Czas trwania:
01:34:00
Dźwięk:
Dolby Digital 5.1: angielski, polski lektor Dolby Digital 2.0: czeski, rosyjski
Gatunek:
Dramat
Występują:
Kenneth Branagh , Everlyn Sampi , Tianna Sansbury
Sprawdź inne tytuły:
Phillip Noyce
Dystrybucja:
Monolith Video
Napisy:
polskie, czeskie, chorwackie, serbskie, słoweńskie, rumuńskie, estońskie
Dodatki:
bezpośredni dostęp do scen, zwiastun, wywiady, reportaż zza kulis

Pressbook

Przygotowania do filmu
“Starałem się zrozumieć emocje, które płynęły w trakcie tej strasznej wędrówki przez bezdroża Australii i szukałem odpowiedzi na jedno pytanie: Co takiego było w Molly Craig, skąd czerpała siłę, która pozwoliła jej przejść całą tę drogę.”

Philip Noyce - reżyser filmu

Gdy o trzeciej rano w mieszkaniu Phillipa Noyce`a w Los Angeles zadzwonił telefon, odebrał go sądząc, że zdarzył się jakiś wypadek. Mylił się. Dzwoniła autorka scenariuszy Christine Olsen. “W słuchawce damski głos o dziwnym australijskim akcencie oznajmił mi, że gotowy jest scenariusz, do którego idealnie pasuję jako reżyser. Odpowiedziałem, że co tydzień dzwoni do mnie mnóstwo ludzi z taką rewelacją, ale większość robi to za dnia. Poprosiłem, żeby zadzwoniła rano do biura.” Noyce wątpił, że usłyszy Christine ponownie. Ale zadzwoniła. I przysłała scenariusz.

Pięć lat wcześniej uwagę Christine przykuła recenzja pewnej książki. “Follow the Rabbit-Proof Fence” to wzięta z życia opowieść o trzech aborygeńskich dziewczynkach, które uciekają z sierocińca i odnajdują drogę do domu, przemierzając pieszo 2500 kilometrów australijskiego pustkowia, wędrując całą drogę wzdłuż płotu chroniącego pola przed królikami.

Książkę napisała Doris Pilkington, córka Molly, wtedy czternastolatki, najstarszej z całej trójki. Christine Olsen wspomina: “Zachowałam tę książkę jako ewentualny materiał na film i przez pół roku wyciągałam ją i zalewałam się nad nią łzami. Któregoś ranka obudziłam się z postanowieniem, że muszę zdobyć prawa do tej książki.”

O prawa rywalizowali też inni filmowcy, Olsen umówiła się więc na spotkanie z Doris Pilkington. “Pomyślałam, że to bardzo ważne, żeby Doris obejrzała mnie sobie i sama uznała, że to właśnie mnie chce powierzyć swoją historię.” Spotkanie zostało jednak odwołane, ale Olsen uparcie do niego dążyła. “Zaproponowałam, że podwiozę ją na lotnisko.” W końcu Christine i Doris poznały się, a w efekcie Christine uzyskała prawa do książki. Doris została konsultantką scenariusza. Przygotowania i pisanie scenariusza trwało pięć lat. Christine twierdzi, że wyprawa do Jigalong, rodzinnej wioski dziewczynek, było najważniejszym elementem przygotowań. “Jigalong było osadą przy płocie chroniącym przed królikami. Płot przebiegał przez północną i południową część Australii Zachodniej. Dziewczynki domyśliły się, że idąc wzdłuż niego dotrą do domu. Ten płot był dla mnie zawsze zdumiewającym symbolem usiłowań Europejczyków, by okiełznać dziki ląd. Chcieli postawić ogrodzenie chroniące przed królikami, które sami tu ściągnęli. To doskonały symbol losu, jaki stał się udziałem całej Australii. Odwiedzałam to miejsce kilka razy, podczas jednej z wypraw mieszkałam z Molly trzy tygodnie. Wróciłam z tej wizyty gotowa do pisania scenariusza. I napisałam go.”

Noyce: “Gdy zacząłem czytać scenariusz zdałem sobie sprawę, że to wyjątkowa opowieść, a gdy doszedłem do końca miałem łzy w oczach. Szczególnie mocno uderzyła mnie uniwersalność tej historii. Choć byłem świadom pochodzenia dziewczynek, w połowie tekstu nagle przestały być białe czy czarne, były tylko dziećmi w opresji, bezradnymi, ale jednak nie poddającymi się i wreszcie - triumfującymi. Koniec historii napawa otuchą i pomyślałem, że to jest film, który koniecznie trzeba nakręcić. Miałem też poczucie pewnej misji. We wszystkich moich filmach przykładam dużą wagę do emocjonalnego angażowania widzów i poruszania ich uczuć. Ponadto, ten film opowiada fragment australijskiej historii o wielkim znaczeniu.”

Noyce przyjął stanowisko reżysera i producenta filmu, a następnie wrócił do Australii, by nakręcić tam swój pierwszy po 12 latach australijski film. Reżyser udał się prosto do Perth, gdzie spotkał się z Doris Pilkington. Potem odwiedził ośrodek Moore River, by “nasiąknąć atmosferą tego miejsca i spotkać się z duchami wszystkich ludzi zesłanych do Moore River.” Noyce uważał, że spotkanie z autorką książki i wizyta w sierocińcu, z którego uciekły dziewczynki, da mu odpowiedź na pytanie, dlaczego Molly nakłoniła dwie koleżanki, by przewędrowały taki szmat drogi. Noyce skupił się na próbach zrozumienia emocji, które skłoniły dzieci do tak morderczej wędrówki przez australijski interior.

Reżyser pojechał wzdłuż płotu na króliki aż do Jigalong, gdzie spotkał się z Molly i Daisy, dziś osiemdziesięcioletnimi staruszkami. Tam znalazł odpowiedź na większość swych pytań.

“Molly zrobiła kilka bardzo trafnych uwag. Mówiła, że: “Inne porwane dzieci były duże młodsze ode mnie. Szybko zapomniały swoje matki. Ja byłam starsza. Wiedziałam, czym jest matka. Chciałam wrócić do domu, do niej.” Molly powiedziała także Noyce`owi, że okolice Moore River źle na nią działały. Tłumaczyła, że nie była to jej rodzinna kraina, co rozstrajało ją zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie. Musiała stamtąd uciec, bo miejsce to było dla niej trucizną.

“Atmosfera sierocińca, przebycie całej tej trasy samochodem i zwiedzenie osady, z której porwano dziewczynki i do której chciały wrócić, dały mi doskonałe wyczucie emocji, które królują w tej opowieści.” Noyce miał także możliwość obserwacji gestów, sposobu mówienia i wzajemnych relacji mieszkańców Jigalong.
 

 

Chronos i Kairos

Data publikacji: Wtorek, Kwiecień 3, 2007

Opowieść o dwóch czasach:

Dawno temu było sobie dwóch braci: Chronos i Kairos. Chronos, zawsze się gdzieś śpieszył, był zdenerwowany. Biegał, robił wszystko szybko, pod presją uciekającego czasu, przekonany, że musi się spieszyć, bo inaczej nie zdąży. Zaczynał robić kilka rzeczy równocześnie, żadnej z nich nie kończył, tylko biegał od jednej do drugiej. Np. trochę poprasował i pobiegł zmywać naczynia. Zdenerwował się, bo powinien spieszyć się na zebranie do szkoły, a trzeba jeszcze wypastować buty przed wyjściem. Wysmarował buty pastą, szybko je włożył i ubrudził nogawki spodni. Jeszcze bardziej zdenerwowany poszedł się przebrać. A czas uciekał… już naprawdę był spóźniony.
Zaś Kairos, był spokojny, pomimo świadomości upływającego  czasu. Robił tylko jedną rzecz w danym momencie i poświęcał jej całkowicie swoją uwagę. Dzięki temu wykonywał ją jeden raz, bez konieczności poprawiania. Jego świadomość obecna była tu i teraz w danej chwili jego życia.

O dzieciach

Data publikacji: Poniedziałek, Kwiecień 2, 2007

Coś mi się dzisiaj przypomniało. Gdy Maciek miał około 9 lat wrócił pewnego dnia ze szkoły (rzecz działa się w Sydney Australia) i ze słowami “Mama czytaj!”  wręczył mi plakat, na którym pięknie wydrukowany po angielsku był poniższy tekst z „Proroka” autorstwa perskiego poety Kahlil’a Gibran’a. Przeczytałam - przyjęłam do wiadomości a on powiesił to na drzwiach swojej sypialni. Ten plakat wisiał w naszym domu przez wiele lat..

O DZIECIACH

A kobieta trzymajca dziecko przy lonie rzekla:
“Mow nam o dzieciach”
A on rzekl:
Wasze dzieci nie sa waszymi dziecmi.
 Sa one synami i corkami Zycia teskniacego za soba samym.
Przychodza z was, lecz nie od was, a choc sa wami, jednak do was nie naleza.
Mozecie dac im swa milosc, lecz nie swoje mysli, gdyz one maja swoje wlasne mysli.
Mozecie miec ich ciala, lecz nie ich dusze, gdyz dusze ich mieszkaja w domu jutra, do ktorego wy  wejsc nie mozecie, nawet w swych marzeniach.
Mozecie pragnac byc jak one, lecz nie kazcie im byc wami, bo Zycie nie cofa sie i nie oglada na wczoraj.
Jestescie lukami, z ktorych wasze dzieci, niby zyjace strzaly, wylatuja.
Lucznik widzi znak na sciezce nieskonczonosci i nagina was swa moca, aby Jego strzaly mknely raczo i daleko.
Sklaniajcie sie z oddaniem w reku Lucznika, bo kocha On jednako i strzale co uleci, i luk, co pozostanie.

1 kwietnia - już w Warszawie!!!!

Data publikacji: Niedziela, Kwiecień 1, 2007

Dzisiaj Prima Apriris. Dzisiaj też mija dokładnie 2 lata od pogrzebu Maciusia. Ciągle wydaje mi się to jakimś kosmicznym żartem… Wczoraj prawie prosto z lotniska pojechałam na cmentarz. Na grobie mojego syna paliło się wiele świeczek, były świeże kwiaty i bazie. Ludzie, którzy go znali i kochali o nim pamiętają - odwiedzaja ten grób - przysiaduja na ławeczce zagłębiając się w refleksjach - czasami potem piszą do mnie opowiadając jak Maciek prowadzi, pomaga i chroni ich rodziny z tamtej strony… Jak bardzo jest wciąż obecny w ich życiu. To wspaniałe, piękne, bo jak kiedyś powiedział papież Jan Paweł II - “Zycie się nie kończy, życie się zmienia. W momencie śmierci relacja się nie kończy, relacja się zmienia.”

Dla mnie stanie nad tym grobem jest zupełnie surrealistyczne; tak groteskowo nierealny jest ten napis wyryty w granicie MACIEJ PLEWICKI. Wciąż jakoś nie mogę pojąć, że to grób mojego dziecka. Z takim samym naiwnym niedowierzaniem zapytałam policjanta stojącego przy zakrytym czarnym plastikiem ciele na Wisłostradzie: “To moje dziecko?????” Nie pamiętam co mi odpowiedział, a ja wtedy szybkim ruchem odkryłam plastik i zobaczyłam to co zobaczyłam. Nie mogę jeszcze o tym pisać… Serce mało mi nie wyskoczyło z klatki piersiowej. Chciałam wyć jak zwierzę, ale po prostu uklękłam w ciszy i skupieniu, bo tak to było moje dziecko… Moje jedyne dziecko. I nie wiem skąd, ale wiedziałam że on potrzebuje mojej obecności i spokoju w swoim odchodzeniu w stronę światła. Nikt nie uczy nas jak asystować przy śmierci…. a jednak wszystko jest takie oczywiste…

I jest moim dzieckiem. I jest obecny w moim życiu, i rozmawiamy prawie tak samo jak gdy żył, tylko że trochę inaczej, bo te rozmowy są wewnętrzne. Słyszę jego głos w środku, w sobie - czasami odpowiadam mu na głos, czasami użyczam mu mojego głosu. Na jesieni zeszłego roku uratował mi życie.

Było to tak: podjeżdżałam właśnie do mojego codziennego miejsca parkingowego przy sklepach na Bielanach, wrzucam kierunkowskaz by skręcić w lewo i stanąć na chodniku pod drzewem a tu słyszę jasno i wyraźnie ostry i zdecydowany głos Maćka: MAMA NIE!!! Nauczyłam się z nim nie dyskutować i mimo, że bardzo mi było to nie na rękę, zamiast skręcić w lewo, wrzuciłam wsteczny i zaparkowałam przy krawężniku z prawej strony. W momencie, kiedy wyjmowałam kluczyk ze stacyjki rozległ się potężny HUK i kątem oka zobaczyłam jak dokładnie w miejsce mojego zwyczajowego postoju zwala sie potężny konar drzewa… Gdybym tam stała moja corolką ten konar przeciąłby mój samochód na pół, zmiażdżył dach a z mojego ciała zostałaby miazga.

Wzięłam głęboki oddech. Synku dziękuję, dziękuję. Obiecuję, że będę ciebie słuchała uważnie. Rób to co masz do zrobienia, tam po drugiej stronie…